top of page

Choroba autoimmunologiczna jako zaproszenie do wewnętrznej współpracy

Przez długi czas choroby autoimmunologiczne były dla mnie przede wszystkim doświadczeniem osobistym.

Dopiero później zaczęły stawać się także pytaniem terapeutycznym.

W mojej własnej pracy wewnętrznej coraz wyraźniej zaczęłam dostrzegać konflikt pomiędzy dwiema częściami siebie — między częścią opartą na kontroli, porządku, zadaniowości i racjonalnym rozumieniu świata, a częścią bardziej intuicyjną, czuciową, związaną z rytmem ciała, przeczuciem i symbolicznym odbiorem doświadczenia.

Dopiero kiedy zaczęłam rozpoznawać te dwie organizacje psychiczne, zobaczyłam również coś jeszcze — że każda z nich niesie własny system ważności.

To właśnie ten wewnętrzny porządek wartości decyduje, które cechy uznajemy za godne zaufania, a które za słabsze, mniej wiarygodne albo mniej potrzebne.

A od tego już tylko krok do wewnętrznego konfliktu.

W pracy terapeutycznej zauważam pewien powtarzający się wzorzec u części osób zmagających się z chorobami autoimmunologicznymi.

Często obecny jest u nich silny konflikt wewnętrzny — niekiedy między częścią opartą na kontroli, sprawczości, racjonalności i krytycznym osądzie, a częścią bardziej intuicyjną, opartą na odczuwaniu, zaufaniu, wewnętrznym rytmie i symbolicznym kontakcie ze sobą.

Można to rozumieć jako napięcie pomiędzy dwiema wewnętrznymi organizacjami psychicznymi — dwiema postawami wobec życia.

Jedna z nich częściej bywa wzmacniana przez uzgodnioną rzeczywistość społeczną. To postawa odpowiedzialna, skuteczna, logiczna, zadaniowa. W kulturze, która wysoko ceni przewidywalność, argument, sprawczość i kontrolę, ta część otrzymuje większe uznanie.

Znacznie rzadziej równie wysoko ceniona jest ta druga — związana z intuicją, przeczuciem, snem, subtelnym odbiorem sygnałów płynących z ciała, potrzebą zatrzymania, miękkości i bezpieczeństwa.

Samo istnienie obu tych porządków nie stanowi problemu.

Trudność zaczyna się wtedy, gdy jedna część przejmuje dominację i przez długi czas neguje drugą.

Wtedy konflikt najpierw ujawnia się na poziomie psychicznym.

Jedna część zaczyna deprecjonować drugą. Krytykuje ją, podważa, nie dopuszcza do głosu. Czasem dochodzi wręcz do sytuacji, w której pomiędzy nimi zanika możliwość dialogu.

Nie ma już słyszenia — pozostaje tylko napięcie, wzajemne unieważnianie i wewnętrzna walka.

Ten konflikt nie zawsze pozostaje wyłącznie wewnętrzny.

Często przenosi się również do sfery relacyjnej.

Jeśli ktoś silnie utożsamia się z jedną postawą, a druga pozostaje wyparta lub dewaluowana, wówczas także w relacjach zaczyna odtwarzać się podobny wzorzec.

Możemy przyciągać osoby, które reprezentują właśnie tę odrzuconą część — albo przeciwnie, osoby wzmacniające dominującą strukturę.

W relacjach pojawia się wtedy to samo napięcie, które wcześniej było obecne wyłącznie wewnątrz.

W tym sensie można mówić o trzech poziomach doświadczenia konfliktu.

Pierwszy poziom to konflikt psychiczny — wewnętrzne rozdarcie pomiędzy dwiema częściami siebie.

Drugi poziom to konflikt relacyjny — kiedy nierozpoznane napięcie zaczyna organizować sposób, w jaki wchodzimy w bliskość, zależność, przyciąganie i odrzucenie.

Trzeci poziom to wymiar somatyczny.

Nie twierdzę, że konflikt psychiczny powoduje chorobę autoimmunologiczną.

Byłoby to uproszczenie.

Jednak klinicznie często widać, że długotrwałe napięcie psychiczne, przewlekły brak wewnętrznego dialogu i trwała samoregulacja oparta na tłumieniu jednej części siebie mogą zwiększać obciążenie organizmu i wpływać na sposób przeżywania choroby.

Ciało bywa wtedy miejscem, w którym ujawnia się to, czego psychika przez długi czas nie była w stanie pomieścić.

Choroby autoimmunologiczne szczególnie poruszają mnie także z jeszcze jednego powodu.

Na poziomie biologicznym organizm nie rozpoznaje tu wyłącznie zagrożenia z zewnątrz.

Reaguje również wobec tego, co do niego samego należy.

Nie traktuję tego jako prostego psychologicznego wyjaśnienia choroby.

Widzę w tym raczej ostrożną metaforę.

Czasem najbardziej bolesny konflikt nie przebiega między tym, co własne i obce, ale między dwiema częściami tego, co własne.

Tak dzieje się wtedy, gdy jedna część przestaje rozpoznawać drugą jako należącą do tego samego wewnętrznego świata.

W pracy terapeutycznej pierwszy krok polega na rozpoznaniu i nazwaniu obu części.

Czasem wyłaniają się one w snach.

Czasem w spontanicznych skojarzeniach.

Czasem w samym języku klienta — kiedy jedna część oskarża, deprecjonuje albo nie dopuszcza do głosu drugiej.

Problem polega na tym, że gdy konflikt jest silny, te dwie części same się nie porozumieją.

Potrzebny jest trzeci element.

Może nim być funkcja refleksyjna, obserwujące Ja, wewnętrzny opiekun — albo obraz wewnętrznej matki, która potrafi pomieścić obie strony bez opowiadania się po którejkolwiek.

Ta trzecia pozycja nie walczy.

Nie ocenia.

Tworzy przestrzeń.

W praktyce terapeutycznej czasem proponuję prosty gest somatyczny.

Na przykład osobom z Hashimoto’s disease — położenie dłoni na szyi i krótkie zatrzymanie.

 

Nie po to, by zwalczać chorobę.

Raczej po to, by wejść z nią w relację.

Można wtedy spróbować powiedzieć do siebie:

„Widzę, że we mnie jest napięcie. Widzę te dwie części, które ciągną w różne strony. I przywołuję teraz wewnętrzne miejsce, które potrafi je pomieścić. Takie miejsce, w którym obie mogą zacząć współpracować — dla mojego dobra.”

Pomaga mi tu obraz matki mającej dwoje skonfliktowanych dzieci.

One same nie potrafią się porozumieć.

Ona nie zmusza ich do zgody.

Tworzy raczej warunki, w których mogą zaangażować się we wspólne działanie.

Właśnie wtedy energia konfliktu może stopniowo przestawać być energią autodestrukcji.

A zaczyna stawać się energią współdziałania.

To, co pokazuje współczesna literatura psychologiczna, nie polega na twierdzeniu, że psychika „powoduje” choroby autoimmunologiczne.

Dane są ostrożniejsze — Badania prowadzone wśród osób żyjących z Hashimoto’s disease, reumatoidalnym zapaleniem stawów, toczniem układowym czy chorobami zapalnymi jelit pokazują, że interwencje psychologiczne mogą realnie wspierać lepsze funkcjonowanie, zmniejszać psychiczne obciążenie związane z chorobą i pomagać odzyskiwać większe poczucie wpływu na własne życie.

Nie chodzi tu o prostą obietnicę ustąpienia objawów.

Chodzi raczej o coś bardziej subtelnego, — o poprawę jakości życia, obniżenie poziomu przewlekłego stresu, lęku i depresji, a także o większą zdolność regulowania stanów wewnętrznych i bardziej stabilne funkcjonowanie na co dzień.

W przypadku reumatoidalnego zapalenia stawów metaanaliza opublikowana w 2023 roku wykazała umiarkowanie korzystny wpływ interwencji psychologicznych jako elementu leczenia wspierającego.

To ważne, bo pokazuje, że psychika nie jest prostym wyjaśnieniem choroby, ale pozostaje istotną częścią procesu zdrowienia i życia z chorobą.

Najczęściej powtarzające się w badaniach czynniki pomocne są zaskakująco bliskie temu, co obserwuję również w pracy terapeutycznej.

Pierwszym z nich jest regulacja stresu.

Przewlekłe pobudzenie organizmu, stała mobilizacja i długotrwałe napięcie mogą zwiększać obciążenie całego systemu.

Drugim — rozwijanie zdolności rozpoznawania i nazywania stanów wewnętrznych.

Nie chodzi o samo „wyrzucenie emocji”, ale o stopniowe odzyskiwanie kontaktu z tym, co dzieje się w środku, zanim napięcie zdąży przejąć kontrolę.

Trzecim czynnikiem jest zmniejszanie nadmiernego samokrytycyzmu.

To szczególnie ważne u osób, u których silnie rozwinięta jest potrzeba kontroli, odpowiedzialności i wysokich wymagań wobec siebie.

I wreszcie czwarty element — być może najbliższy temu, o czym piszę tutaj od początku.

Jest nim rozwijanie tej funkcji psychicznej, która potrafi integrować.

Takiej, która nie wybiera jednej części przeciwko drugiej, nie wzmacnia wojny wewnętrznej, ale pomaga usłyszeć obie strony i stopniowo przywracać między nimi możliwość dialogu.

Być może właśnie na tym polega jedna z głębszych form wewnętrznego zdrowienia — na stworzeniu takiej przestrzeni psychicznej, w której to, co dotąd było skonfliktowane, może zacząć współistnieć.

Na końcu zostaje we mnie pytanie.

Czy w doświadczeniu choroby autoimmunologicznej można czasem usłyszeć echo wewnętrznego konfliktu?

Zaproszenie do wsłuchania się w to, jak żyjemy ze sobą samymi.

Jakie części siebie uznajemy za wartościowe, dojrzałe, godne zaufania.

A które pozostają na marginesie — niedopuszczone do głosu, zlekceważone, czasem wręcz traktowane jak coś obcego.

Coraz bardziej interesuje mnie to, w jaki sposób ten konflikt organizuje nie tylko nasze życie wewnętrzne, ale także relacje, sposób przeżywania ciała i kontakt z własnymi granicami.

Interesuje mnie również, czy osoby żyjące z chorobami autoimmunologicznymi rozpoznają w sobie podobne napięcie — pomiędzy kontrolą a poddaniem się rytmowi, pomiędzy potrzebą sprawczości a potrzebą słuchania tego, co bardziej subtelne.

Z ciekawością przyglądam się także innym językom opisu wewnętrznego doświadczenia.

Nie tylko psychoterapii, ale również językom symbolicznym — takim, które próbują uchwycić napięcia, z jakimi przychodzimy na świat i które uczymy się rozumieć przez całe życie.

Czasem pomocne bywa także znalezienie języka pozasłownego.

Niektórym osobom łatwiej uchwycić ten konflikt wtedy, gdy próbują go narysować — zobaczyć obie części, ich napięcie, ich oddalenie, a czasem również to, czego żadna z nich jeszcze nie potrafi powiedzieć.

Bywa, że właśnie tam pojawia się pierwszy ślad nowego porządku.

Jeśli żyjesz z chorobą autoimmunologiczną i odnajdujesz w tym opisie coś własnego — będę wdzięczna za Twoją historię.

Być może właśnie dzięki takim spotkaniom można lepiej zrozumieć, w jaki sposób to, co psychiczne, relacyjne i somatyczne splata się w jednym ludzkim doświadczeniu.

A może pierwszy krok ku zdrowieniu nie polega na tym, by pokonać jedną część siebie.

Może polega na tym, by nauczyć się rozpoznawać, że obie należą do tego samego wewnętrznego świata.

I że to właśnie my jesteśmy tym miejscem, w którym może powstać nowy wewnętrzny porządek — taki, który nie wyklucza żadnej z tych części, lecz stopniowo uczy się gościć obie.

iain-vFPwrrkfcos-unsplash.jpg

Bibliografia

  • Nagy, Z., Szigedi, E., Takács, Sz., & Császár-Nagy, N. (2023). The Effectiveness of Psychological Interventions for Rheumatoid Arthritis (RA): A Systematic Review and Meta-Analysis. Life, 13(3), 849. https://doi.org/10.3390/life13030849

  • Zhang, J., Wei, W., & Wang, C. M. (2012). Effects of psychological interventions for patients with systemic lupus erythematosus: a systematic review and meta-analysis. Lupus, 21(10), 1077–1087. https://doi.org/10.1177/0961203312447667

  • Seaton, N., Hudson, J., Harding, S., & Norton, S. (2024). Do interventions for mood improve inflammatory biomarkers in inflammatory bowel disease? A systematic review and meta-analysis. EBioMedicine, 100, 104910. https://doi.org/10.1016/j.ebiom.2023.104910

  • Wang, H., Ding, J., Liu, G., et al. (2025). Efficacy of different psychological interventions for the treatment of inflammatory bowel disease: a systematic review and network meta-analysis. Frontiers in Medicine, 12. https://doi.org/10.3389/fmed.2025.1630034

Informacje prawne

Ten projekt jest prowadzony we współpracy z

Smart Coop – Productions Associées asbl  

Rue Coenraets 72, 1060 Saint-Gilles, Belgia

BE 0896 755 397

Kontakt: monikaa.wiech@yahoo.com | +32 493 83 94 44

Mentions légales

Ce projet est réalisé en collaboration avec

Smart Coop – Productions Associées asbl  

Rue Coenraets 72, 1060 Saint-Gilles, Belgique

BE 0896 755 397

Contact : monikaa.wiech@yahoo.com | +32 493 83 94 44

©2018 by monika-wiech. Proudly created with Wix.com

bottom of page